Wegański youtube

Czyli jakie kanały polecam osobom, które się chociaż odrobinę interesują weganizmem. Większość jest zagraniczna, ponieważ polski wegański youtube nie osiągnął jeszcze poziomu estetycznego, który by mnie zadowalał. Ja wiem, wiem, ważniejsza jest treść i wartość merytoryczna, ale po co wybierać jedno, skoro można mieć oba?

  1. Henya Mania

Co mi się podoba w tym kanale: Dziewczyna jest bezpośrednia i nie cacka się zanadto z wyrażaniem swojej opinii, a równocześnie ma racjonalne podejście. Poza tym mimo raczej niestandardowego wyglądu moim zdaniem jest miła dla oka i pokazuje weganizm jako łatwy i przyjemny styl życia, z którego płynie wiele korzyści. Najbardziej lubię „what i eat…”, dużo pięknego i pysznego jedzenia. PRZYKŁADY.

Podoba mi się jej styl życia: utrzymuje się z mediów społecznościowych i sprzedazy t-shirtów własnego projektu i ze swoim chłopakiem są w wiecznym ruchu – mieszkają po kilka miesięcy w jednym kraju, po czym przeprowadzają się na kilka do innego.

Zrzut ekranu 2016-02-28 (godz. 12.44.12) Zrzut ekranu 2016-02-28 (godz. 12.45.04)

2. Sorsha Morava

Dziewczyna jest ewidentnie „nienormalna”, co mi się bardzo w niej podoba. Jest tak bardzo sarkastyczna, że momentami mnie mózg od tego boli, a oprócz tego w swoje wypowiedzi wplata non stop dziwne zachowania typu kaszlnięcia, piski, śmiechy, powtarza się ciągle, a mimo tego daje do myślenia i przekazuje dużo użytecznych informacji. Drugiej takiej nie ma :) Tutaj mniej jedzenia, więcej gadania.

Zrzut ekranu 2016-02-28 (godz. 12.48.48) Zrzut ekranu 2016-02-28 (godz. 12.50.50)

3. Bonny Rebecca

Śliczna, pozytywna, ma ładne ubrania, ładne włosy, ładną twarz, ładny akcent, bardzo pomysłowo edytuje filmy, no ogólnie się na nią bardzo miło patrzy. Nagrywa dużo filmów, w których szczegółowo i wyczerpująco odpowiada na podstawowe pytania. Jak oglądam jej kanał, jest mi smutno, że żyję w kraju, w którym nie ma słońca, nieomal przez siedem miesięcy w roku (Kazik) podczas gdy niektórzy mieszkają w Australii.

Zrzut ekranu 2016-02-28 (godz. 12.54.13) Zrzut ekranu 2016-02-28 (godz. 12.55.26)

4. Człowiek Szpinak

Męski i polski przykład. Ten kanał jest dla mnie mniej interesujący, bo dotyczy bardziej sportu niż  „lajfstajlu” który chciałabym podglądać inspirując się co nieco, ale koleś jest naprawdę zabawny i jest mistrzem przykładów. Szczególnie podoba mi się TUTAJ. W dodatku poziom nagrań jest wysoki i dobrze się ogląda.

Zrzut ekranu 2016-02-28 (godz. 13.01.06) Zrzut ekranu 2016-02-28 (godz. 13.04.53)

Zdjęcia, rzecz jasna, nie moje. Pochodzą z instagrama lub są screenami z youtube.

Buziaki, Val

Reklamy

Po co mi blog

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, muszę się przyznać na samym początku, że nie jest to moje pierwsze podejście. Myślę jednak, że ostateczne, z kilku względów, ale o tym zaraz.

Swojego pierwszego bloga założyłam, mając 12 czy 13 lat; była to pierwsza fala popularności blogów, jeszcze z końcówką blog.onet.pl. Czasy obciachowych nicków i ślęczenia godzinami nad kodem, żeby wkleić motylki latające za kursorem oraz malutki odtwarzacz z muzyką (nawet nie chcę się przyznawać, jaką piosenkę wstawiłam). Na szczęście nie byłam tak wytrwała, jak niektóre blogerki, które po dziś dzień utrzymują się w internecie, zacząwszy w tym samym okresie. Moglibyście (albo, co gorsza, ja bym to zrobiła) kliknąć w archiwum i dogrzebać się do moich wzruszających nastoletnich przemyśleń bądź fascynujących opisów całkiem zwykłych dni.

Drugie podejście to był czas, gdy byłam wiecznie nieszczęśliwie zakochaną licealistką i pisałam bardzo krótkie opowiadania, chciałam je gdzieś wrzucać, tak po prostu. Nikomu o tym nie powiedziałam.

Trzecie podejście to było odchudzanie i blog założony po to, żeby widzieć swój progres. Wytrwałam aż miesiąc. :)

Teraz jednak oczekuję większego powodzenia, nawet nie popularności a po prostu zostania przy tym, co zaczęłam robić. Blog typu „motywacja fit” czy „nieszczęśliwa miłość” z góry zakłada, że po osiągnięciu celu nie będzie już nam potrzebny. Chyba że jesteśmy osobą, która z fitnessu zrobiła swój styl życia, ja takim kimś nie jestem, chociaż z chęcią śledzę blogi tego typu.

Tym razem nie założyłam bloga w ramach zachcianki, po to, żeby później ślęczeć nad nim i zastanawiać się, co ja właściwie robię. Zauważyłam po prostu, że wiem dużo przydatnych rzeczy o pielęgnacji, i dużo i fajnie gotuję i piekę, i lubię po prostu dzielić się z ludźmi rzeczami, które uważam za dobre, fajne, wartościowe. Chcę po prostu mieć adekwatne miejsce do takich działań. Ciekawa jestem, jak się potoczy moja „kariera” w internecie, może nawet nikt tego nie będzie czytał, może nagle zwali się tu tłum obserwatorów, who knows. Poprzednie podejścia nauczyły mnie, czego nie robić, jeśli chce się mieć bloga, który naprawdę odzwierciedla nas. Trzymam za siebie kciuki :)