wegański foodbook #4

Cześćcześćcześćcześć

Pora na kolejne miski i talerze pełne dobroci. Trochę eksperymentów ze stylem HCLF (high carb low fat), ale przyznam się, że łakome wyskoki zdarzały mi się dość często. Starałam się, żeby ewidentne źródło tłuszczu (masło orzechowe, orzechy, awokado) było obecne w jednym posiłku w ciągu dnia, więc nie czułam się jakoś bardzo restrykcyjnie. Wszelkiego rodzaju liczenie czegokolwiek, żeby nie przekroczyć zalecanej dziennej dawki, mnie bulwersuje i złości, więc chyba ograniczenie w tej formie to dla mnie jedyna opcja.

 

12825485_938504232931979_1178526555_n

Drugie śniadanie pożarte w pracy – cała torebka ryżu + pokrojone drobno dwa jabłka + cynamon + trochę powideł -> mikrofalówka. Ledwo dałam radę.

Ach, te cenne małe momenty rozpusty. Kanapki z masłem z nerkowców, bananem i cynamonem, a na drugim zdjęciu moje ulubione „pieguski”, które są w supermarketach na działach bezglutenowych, ale są również wegańskie (TAKIE), miętowy Ritter Sport (większość ritterów, nawet ciemnych, ma mleko, ale ten nie ma) i tahini z syropem z agawy. Plus kawaaa z mlekiem sojowym.

Proces twórczy i finalny produkt, jedna z trzech sztuk. W pracy też lubię sobie pojeść smacznie i kolorowo. Kanapki z domowym hummusem, tofu, rukolą, pomidorkami, ogórkami świeżymi i kiszonymi.

12064384_939517066164029_1888255914_n

Grzanki z awokado, pomidorkiem i ogórkiem kiszonym. Uwielbiam <3

12825254_938504366265299_2000288973_n

Ten obiad uwieczniłam, bo był zupełnie spontaniczny i przypadkowy, a okazał się pyszny. Makaron chiński (chyba sojowy, ale nie jestem pewna), kukurydza, oliwki, biała fasola i szczypiorek, plus sos pomidorowy z rozwodnionego koncentratu i ziół.

10178243_938504542931948_1597225646_n

Typowa kolacja high carb – ziemniaki! :D + słodka papryka, ogórek kiszony, sos barbecue, ketchup. Wygląda ubogo, ale wszyscy dobrze wiemy, że ziemniaki są super.

12083834_940869769362092_1567476185_n

To było najlepsze! Ziemniaki z papryką i curry, sos barbecue i czosnkowy z jogurtu sojowego + gotowa surówka żydowska (nie mam nic przeciwko gotowym surówkom, trzeba tylko sprawdzić czy na pewno nie mają majonezu lub sosu na bazie jogurtu) do której dorzuciłam kukurydzę, groszek, kiełki i oliwki i pacnęłam tym samym sosem czosnkowym. Takie proste, a tak bardzo pyszne, że uśmiecham się na samo wspomnienie.

12071744_938504306265305_260276100_n

A tu typowe HCLF – specjaliści pokroju Freelee the Banana Girl zalecają jedzenie ogromnych ilości owoców do 16 (zjeść na samo śniadanie 1000 kcal z owoców to jakiś kosmos dla mnie). Ja po dwóch takich miseczkach miałam ochotę wiadomo-co z przecukrowania. Nie wiem, czy do da się wyćwiczyć, czy po prostu łatwo mówić Freelee z Australii czy innej Tajlandii w której teraz mieszka.

Proszę o feedback :) trochę Was tu wchodzi :)

VP