wegański food book #2

Cześć :) przyszła pora na kolejną porcję wegańskiego jedzonka. Akurat tak się złożyło, że zmieniłam repertuar, więc wypada się podzielić. Nadal jest smacznie, prościutko i pożywnie. Ponownie przepraszam za mój aparat.

wegeszamka 1i2Pancakes! B. łatwy przepis z kanału Thriving on Plants, zawiera szklankę płatków owsianych bądź mąki, banana i niecałą szklankę mleka sojowego + ew. cynamon, zblendowane na gładką masę i usmażone bez tłuszczu (jeśli macie dobrą patelnie do której nie przywrą, jeśli nie to np. z olejem kokosowym). Cudowne. Na pierwszym zdjęciu z kremem z awokado, banana, kakao i syropu z agawy, na drugim z powidłami śliwkowymi i wiórkami kokosowymi. Z podanego przepisu wychodzi ich około 5.

wegeszamka3Kolejne śniadanie z cyklu „pracuję z domu, więc mam czas”. Domowy chleb z dodatkiem amarantusa, pasta z tahini, gorzkiej czekolady i syropu z agawy (mieszamy w szklanej miseczce stojącej na garnku z wrzącą wodą) + banan.

wegeszamka4Przekrój przez obiad :) surowy szpinak, makaron, groszek, grillowana cebula, ziemniaki.

wegeszamka„Skromna kolacyjka” – ryż z kalafiora z przepisu z Kwestii Smaku (w oryginale zawiera mięso ale to łatwo pominąć) i kanapki na tym samym chlebie co powyżej, z domowym hummusem, suszonymi pomidorami i ogórkiem.

wegeszamka5Fastfooooood czyli burger z Krowarzyw. Ja jadłam cieciorexa, mój chłopak natomiast burgera tygodnia, którym był akurat podgrzybex. Oba były pyszne. :) serdecznie polecam.

Zrzut ekranu 2015-10-21 (godz. 16.01.26)

i piękna jesień, co już, zdaje się, przeminęła. Mój smutny aparacik w telefonie nie oddaje w pełni piękna tych liści :(

Marudzonko natury odzieżowej i wishlista na jesień

Hejka hej!

Jesień już drugi rok z rzędu jest przepiękna i obfituje w słoneczne, ciepłe dni. Miło, że można jeszcze ponosić lekkie kurtki skórzane (czy „skórzane”) i jeansowe, których czas trwa tak krótko w skali roku, cienkie czarne rajstopy, w których nogi zawsze wyglądają zgrabniej, a do tego nadal okulary przeciwsłoneczne, które w moim przypadku często „robią” cały strój. Żałuję, że póki co nie mam żadnych zdjęć na dowód :>

Po lekturze praktycznie całego bloga Ubieraj się klasycznie oraz książki Joanny Glogazy „Slow fashion”, zaczęłam się ubierać o wiele bardziej świadomie, zwracając uwagę na składy ubrań (teraz oprócz spędzania długich godzin w drogerii przy czytaniu składów kosmetyków, będę zaglądać ubraniom w metki przy każdych zakupach. Już wiem, czemu ten styl życia nazywa się „slow”…), na to, czy dana rzecz na pewno uzupełni moją szafę i czy jest w niej niezbędna. W moim przypadku takimi ubraniami najczęściej są te z kolekcji basic – lubię się ubierać „mundurkowo”, więc w mojej szafie przewijają się podobne rzeczy w różnych kolorach. Niby fajnie, bo łatwo znaleźć, sklepy powinny obfitować w zwykłe, jednolite bluzy i bluzki z długim rękawem. Problem pojawia się, gdy chcemy to zakupić w możliwie najlepszej jakości. Wolałabym unikać kupowania w H&M, ponieważ, poza chlubnymi wyjątkami, rzeczy stamtąd po roku wyglądają jak obleśne szmaty pokryte farfoclami, podziurawione w losowych miescach, np na środku pleców gdzie NAPRAWDĘ nie mam jak ich uszkodzić. Jednak pech chce, że równocześnie to H&M ma najlepszą wizualnie i najbardziej rozbudowaną kolekcję podstawową. W innych sklepach trudno znaleźć cokolwiek bez nadruku pizzy, kota, hamburgera, #yolo i tak dalej (nie urażając nikogo, kto lubi. Ja nie lubię.). Gdzie kupować? Jak żyć? :(

Moja wishlista na jesień – przy odrobinie szczęścia się uda:

bluza

Taka, tylko czarna. Ani w damskim, ani w męskim dziale H&M nie ma zwykłej, czarnej bluzy bez kaptura. Nie wspominając już o innych sklepach. Mam podobną, brązową (podebrana chłopakowi) i uwielbiam, noszę non stop, ale co tu dużo mówić, brązowy nie do wszystkiego pasuje.

lenny

Wielki szal. Nie wiem, czy ktokolwiek wygra z Lennym, ale chciałabym spróbować. Najchętniej kolor butelkowozielony bądź ciepły beżyk. źródło

hmprod bluzka bluzka w paski

Bluzki w paski (H&M, Esprit, H&M). Uwielbiam, są bardzo Brigitte Bardot, french chic i sixties (czyli wszystko, co kocham). Mam swoją jedną ukochaną z H&M, którą upolowałam kiedyś za 10 zł na przecenach, ale to było jakieś 4 lata temu i już nabawiła się dziur pod pachami. Z bólem serca szukam następczyń (bo jedna to za mało, nosiłabym chętnie częściej).

To wszystko na tę jesień, jak widać raczej minimalistycznie, konkretnie i przemyślanie.

Zdjęcia ubrań pochodzą ze stron producentów.